Żadne medyczne opisy nie oddadzą istoty choroby tak jak relacje rodziców. Przeczytajcie, co mówią mamy, których dzieci przeszły ciężkie zakażenia rotawirusami. Swoimi przeżyciami podzieliły się w ramach badania opinii przeprowadzonego przez agencję badawczą MillwardBrown SMG/KRC.
Badanie przeprowadzono w sierpniu 2010 r.
Mamy mówią o zakażeniu rotawirusowym
Dom
1/-
Ta wysoka gorączka nagle się pojawiła, więc próbowałam jej dać najpierw doustnie paracetamol. Zwymiotowała, na razie nie kojarzyłam tego, że to będzie rotawirus, za chwilę czopek. I wtedy się zaczęło, za chwilę wymioty i próbowałam jej dać coś pić, wszystko było na nie. Dziecko jeszcze miało siłę no to się buntowało. I ona po prostu słabła w oczach. W ogóle nie wiedziałam co mam robić, takie poczucie strasznej bezradności – daje paracetamol i wiem, że mi się nie wchłonął, daje czopek, wiem, że mi się nie wchłonął. To, co mogę dalej zrobić?
(mama dziewczynki 2-latka), -
Dziecko dzień wcześniej bawi się z innymi dziećmi, a na następny dzień po prostu leci mi z rąk i nie ma z nim żadnego kontaktu, ja nie mam na to żadnego wpływu. No to było dla mnie straszne
(mama dziewczynki 2,5 roku) -
Gorączka i co chwilę wymioty i biegunka. To jest bardzo męczące dla takiego małego dziecka. Dla mnie największym, najbardziej stresujące były wymioty w nocy. No bo bałam się, że dziecko się zakrztusi, bo jak przez sen zaczyna wymiotować, to czasami nawet się nie obudzi, tylko jak już jest całe łóżko mokre, to dopiero ona się budzi. Więc ja potem już spałam jak na szpilkach, bo się bałam, że to dziecko się po prostu udławi tym wszystkim.
(mama dziewczynki 2 latka) -
I to pamiętam, jak tak strasznie leciała z rąk, lała mi się dosłownie. I te wymioty takie strasznie męczące, dziecko dosłownie trzęsie się po każdym, trzęsie się z wyczerpania.
(mama dziewczynki 2 latka) -
To jest najgorsze, że to jest naraz wszystko – i gorączka, i biegunka, i wymioty.
(mama dziewczynki 3 latka) -
Żal jest strasznie tego maleństwa, no bo ono się tak męczy. Z jednej strony osłabiony, z drugiej strony telepie się po tych wymiotach. Wyczerpane takie, wiadomo jak to jest, że tam już nie ma czym wymiotować. Nie ma i to po prostu jest najgorsze, bo wtedy to dziecko się już po prostu strasznie męczy.
(mama dziewczynki 4 latka) -
Człowiek 24 na nogach był. Non stop czuwanie. Trzeba było czuwać. Czuwanie nocne najgorsze było. Ten niepokój cały. To było zmęczenie psychiczne, bo nerwy, co z tym dzieckiem będzie się działo, czy pomogą. Tak, w przypadku moim. takie maleńkie. były takie nerwy, że gdyby nie mój mąż, to ja bym płakała cały czas.
(mama chłopca 5 miesięcy – w momencie choroby miał 3 miesiące)
Szpital
1/-
Ja byłam uziemiona w szpitalu, wychodziłam, gdy mąż przyjeżdżał mnie zmieniać na dwie, trzy godziny, żebym ja zdążyła wrócić do domu, wziąć prysznic, przebrać świeże ubranie na następną dobę, po prostu odsapnąć minuta-dziesięć. Z tym starszym dzieckiem nie mogłam się widywać, właściwie siedział u babci cały czas, bo mógł też złapać.
(mama dziewczynki 1 rok) -
Prawie 3 tygodnie sama kroplówka. Po prostu już na sam koniec to już na siłę jej wmuszaliśmy. Ona to wszystko zwracała od razu.
(mama dziewczynki 2 lata) -
Najpierw miałam jedno dziecko, to czteroletnie, zarażone. Potem zaraziło się to mniejsze, młodsza córeczka i tak się skończyło w szpitalu. Temperatura właśnie, biegunka, nie mogliśmy niczym zatrzymać, tak że było poważnie.
(mama chłopca 4 latka i dziewczynki 11 miesięcy) -
U mnie córeczka też była hospitalizowana, pięć dni. Zaczęło się od wymiotów. Co zjadła, to zaraz zwymiotowała. No i trafiliśmy do szpitala. Niby nie była jeszcze odwodniona, ale w tym szpitalu się odwodniła. Pierś ssała i wszystko, co wyssała, to zwymiotowała. W niedzielę poszłyśmy, do środy dostawała kroplówki.
(mama dziewczynki 11 miesięcy) -
Moje dziecko też było hospitalizowane. Też było na piersi i tylko na piersi. I kiedy były wymioty i biegunka, to jeszcze ssało pierś. Natomiast kiedy przyszła temperatura -40 stopni, to już nic nie chciało ruszyć. Dlatego pojechaliśmy do szpitala i tam, w szpitalu, zdecydowali, że zostanie.
(mama chłopca 12 miesięcy)